Michał GulewiczPrivate Office
← Wróć do bloga

Prowizja od obu stron. Dlaczego nigdy jej nie biorę

2026-06-30 · Michał Gulewicz

Za kilka miesięcy prawo dogoni to, co dla mnie jest zasadą od początku.

Nigdy nie biorę prowizji od dwóch stron tej samej transakcji.

Dzisiaj coraz rzadziej mówimy o zachowaniach etycznych.

Konflikt interesów, który branża długo traktowała jak naturalny mechanizm

Nie da się jednocześnie negocjować najwyższej ceny dla sprzedającego i najniższej dla kupującego. To nie jest kwestia dobrej woli, dobrych intencji czy doświadczenia. To konflikt interesów wpisany w samą konstrukcję umowy - pośrednik, który inkasuje od obu stron, ma finansowy powód, żeby myśleć przede wszystkim o finalizacji transakcji, a nie o tym, czy jej warunki są dobre dla kogokolwiek z osobna. Pośrednik w takiej sytuacji zyskuje najwięcej. Szybko zamyka transakcję, ponieważ zna motywację i możliwości finansowe obu stron.

Za co właściwie płacą moi klienci

Klienci, z którymi pracuję, płacą prowizję między innymi za lojalność. To wartość nie do przecenienia przy transakcji, która często dotyczy majątku całego życia. Dzięki tej jednoznaczności mogę bronić ich ceny bez wahania. Jeśli druga strona dąży do ustępstw, nie kalkuluję, ponieważ mam komfort podejmowania decyzji, którą ustaliłem z klientem na samym początku naszej współpracy. Staję się partnerem w procesie sprzedaży, nie tylko pośrednikiem.

Prawo właśnie to potwierdza

W czerwcu Ministerstwo Rozwoju i Technologii wpisało do wykazu prac Rady Ministrów projekt ustawy o zmianie ustawy o gospodarce nieruchomościami. Planowane przyjęcie: trzeci kwartał tego roku. Sedno zmiany - pośrednik będzie musiał wybrać jedną stronę transakcji. Koniec z pobieraniem wynagrodzenia od obu.

Prawnicy patrzą na to tak samo. Adwokat Przemysław Wierzbicki i aplikant adwokacki Maciej Romanowski z kancelarii KKLW Legal, w analizie opublikowanej na łamach "Rzeczpospolitej", nazywają to "sytuacją co najmniej grożącą ryzykiem konfliktu interesów".

Reprezentacja klienta

Pracuję tylko z taką ilością klientów, którym mogę poświęcić pełną uwagę. Reprezentacja jednej strony wymaga czasu i dyspozycyjności. Każdy z moich klientów oczekuje pełnego zaangażowania i oddania się sprawie. Mówimy o dużych pieniądzach, Często o majątku życia. 

Za kilka miesięcy to, co dla mnie było zasadą od początku budowania własnej marki, stanie się dla całej branży obowiązkiem. Do tego czasu warto zadać własnemu pośrednikowi jedno pytanie wprost: czyjego interesu broni w momencie, gdy przychodzi do negocjacji ceny?